Kilka słów o…’Cat in the book’

Czy posiadacie już „Cat in the book”? Jeśli nie, to koniecznie zapraszam do przeczytania dzisiejszego wpisu. W kilku słowach postaram się przybliżyć Wam tą książkę, która jest nowością na rynku wydawniczym a jeśli dobrnięcie do końca wpisu to czeka na Was bardzo miła niespodzianka 😉

„Cat in the book” wyd. Centrum Edukacji Dziecięcej jest to elementarz do nauki języka angielskiego przeznaczony dla dzieci w wieku przedszkolnym. Autorem książki jest Ewa Cisowska, natomiast ilustracje zostały wykonane przez Jolę Richter-Magnuszewską. Elementarz jest wydany w twardej oprawie i ma 160 stron, ponadto zawiera płytę CD z fonetyczną wymową słówek i piosenkami.

Elementarz składa się z 12 tematycznych rozdziałów m.in. Numbers, Food, Animals, Toys, Family czyli to, co najbliższe dzieciom, czego uczą się i doświadczają na co dzień. Każdy rozdział jest podzielony na podrozdziały: Let`s start, Let`s teach,  Let`s practise, More practice, Let`s read oraz Let`s sing. Dodatkowo w elementarzu znajdziemy słowniczek, alfabet oraz fonetyczne symbole.

Moje pierwsze wrażenia? Bardzo pozytywne, podoba mi się ten elementarz, myślę, że jest to zupełnie coś innego niż proponowane do tej pory książki do rozpoczęcia nauki języka angielskiego. „Cat in the book” zawiera wyrazy, krótkie zdania, kreatywne ćwiczenia i zadania, rymowanki, piosenki oraz ponadto propozycje zabaw i cenne wskazówki, jak pracować z dzieckiem zarówno w domu jaki i przedszkolu. Dlatego też, z „Cat in the book” mogą korzystać zarówno nauczyciele jak i rodzice. Do książki dołączona jest (jak już wcześniej wspominałam) płyta CD z fonetyczną wymową oraz piosenki, tak  więc rodzic, który nie znając zbyt dobrze języka angielskiego również może wspierać naukę swojej pociechy w domu 😉Książka dzięki zabawnym ilustracjom jest bardzo przyjemna dla małego czytelnika, moim zdaniem tak powinien wyglądać idealny elementarz dla dzieci. Mojemu synkowi, który ma 4 latka bardzo się podoba więc myślę, że innym maluchom również przypadnie do gustu 🙂

Taka mała dygresja… rozpoczynając swoją przygodę z nauką języka angielskiego 22 lata temu (ale to poważnie brzmi! 🙂 ) niestety nie miałam tak pięknej książki, jednak dzięki mojej siostrze, która zachęciła mnie do nauki pierwszych anglojęzycznych wyrazów prowadziłam swój pierwszy słowniczek obrazkowy. Marta – dziękuję! 🙂
Dlaczego o tym piszę? Bowiem bardzo podoba mi się formuła elementarza, gdyż przywołuje mi wspomnienia z mojego dzieciństwa 🙂 🙂 🙂

Podsumowując, elementarz „Cat in the book” jest po prostu świetny, ale więcej nic już nie napiszę… bo uważam, że każdy nauczyciel języka angielskiego uczący maluchy oraz rodzice przedszkolaków koniecznie muszą mieć go w swoich zasobach. Szczerze polecam, jako mama jaki i nauczyciel, ja na pewno będę korzystać z niego zarówno w domu jaki i na moich zajęciach w przedszkolu.

 

A teraz NIESPODZIANKA! 🙂 Dziękuję, że dotrwaliście do końca wpisu…
Dzisiaj mam dla Was pierwszy konkurs na moim blogu, a mianowicie jeśli macie ochotę otrzymać elementarz „Cat in the book” napiszcie poniżej komentarz, kiedy Wy rozpoczęliście swoją naukę języka angielskiego? ( jestem bardzo ciekawa 😉 możecie podać swój wiek lub w której byliście klasie). Spośród wszystkich komentarzy wyłonię jedną osobę, do której powędruje „Cat in the book” 🙂
(Koszt wysyłki na mój koszt).

 

Ważne! Zostawiamy tylko jeden komentarz i  pamiętajcie również o polubieniu mojej strony na Facebooku: www.facebook.com/nauczycielkaangielskiegoblog 


Konkurs trwa od dzisiaj do 25 kwietnia 2018r.

Ogłoszenie zwycięzcy na moim fanpage`u w dniu 27 kwietnia 2018r.
Serdecznie zapraszam 🙂
Good luck!

 

Sponsorem nagrody jest wyd. Centrum Edukacji Dziecięcej
Publicat.pl

 

 

 

22 thoughts on “Kilka słów o…’Cat in the book’

  1. Angielskiego zaczęłam się uczyć w 3 klasie SP i od tego czasu minęło już ciut więcej niż w Twoim przypadku 😉 Zastanawiając się nad odpowiedzią przypomniałam sobie tytuł podręcznika (English Together), bo niektóre piosenki z tamtego okresu pamiętam do dziś (10 fat sausages czy We’re all friends together). To była wieś i takie czasy, że w 4 lub 5 klasie wchodził język rosyjski obowiązkowy, dlatego jestem wdzięczna mojej mamie, że zapisała mnie na te zajęcia dodatkowe 🙂

  2. Bylo to w 3 klasi szkoly podstawowej. Tata zamiast pewnej kolorowej gazety kupił mi magazyn English Junior. I tak zaczelam nauke na własną reke z nagraniami z kasety 🤣

  3. Miałam 9 lat – 27 lat temu! a mój pierwszy podręcznik to I learn English.Od początku pokochałam j. angielski. Dziś jestem filologiem i od 14 lat to ja uczę innych ( i nieustająco sama się uczę)

  4. Ja swoją przygodę z językiem angielskim rozpoczęłam dopiero w pierwszej klasie gimnazjum. Jako jedyna klasa rozpoczynaliśmy od całkowitych podstaw ( w podstawówce mieliśmy rosyjski- jako ostatni juz rocznik), niestety ciagłe zmiany nauczycieli w ciągu tych trzech gimnazjum zaskutkowały minimalną wiedzą przeze mnie zdobyta. W liceum wybrałam język angielski, też lekko nie było- byłam baaaardzo z tylu. Anglista przekreśliła mnie na starcie twierdząc, że nie mam szans zdać matury… No cóż, dzięki samozaparciu, samodzielnej pracy, zdałam! Na dodatkowe zajęcia rodziców stać nie było, dwoje rencistów ledwo koniec z końcem wiązało. Po liceum podjęłam prace i dostałam sie na studia edukacji wczesnoszkolnej z … tak! Językiem angielskim! 🙂 od 3 lat uczę w Domu Kultury dzieci z trudnych domów za free( tylko zwrot kosztów dojazdu), kseruje im materiały z jednej książeczki, dzieci chętnie uczęszczają 🙂 a od marca dostałam prace w SP i dzielnie uczę przedszkolaki i klasy I-III języka angielskiego. Jak widać, jak sie chce to można:-) sie rozpisałam…. Ps. Elementarz też by sie przydał 😊

  5. Ja byłam pierwszym rocznikiem, ktory zamiast rosyjskiego miał angielski. Miałam wtedy 11 lat (5. klasa podstawówki) a podręcznik Flying Start z Andy, Kate i Lucy nieźle mnie wkręcił. Nie było wtedy za wiele dodatkowych materiałów, więc przewertowałam go od deski do deski.

  6. Naukę zaczęłam mając 7 lat. Na lekcjach w mini grupie, w domu, u zakręconego lektora. Pokochałam angielski – uczyliśmy się na jakimś śmiesznym podręczniku z czarodziejem. W przerwie mama wspomnianego nauczyciela karmiła nas ciastem i cukierkami przy oglądaniu angielskich kreskówek. Pan miał swoje podejście i mając 8 lat znałam na pamięć większość piosenek The Beatles. Do dziś podśpiewuję czasem ‚Yellow Submarine’ 🙂

  7. Angielskiego uczylam sie tylko w podstawowce, ale zawsze bylam samoukiem, wiec niedawno skonvzylam studia podyplomowe i egzamin B2 i teraz ucze w szkole w klasach mlodszych. Bardzo lubie przygotowywac wlasnorecznie pomoce i widze,ze dzieci tez to lubia 😄!

  8. Angielskiego uczyłam się… Dosłownie od zawsze 🙂 Moja mama uczy akutat tego języka w szkole, i choć rzadko miała czas na pracę ze mną, to i tak skorupka nasiąkła. Nadal pamiętam wszystkie kasety z nagraniami Looney Tunes uczące angielskiego, w szczególności jedną pomarańczową, moją ulubioną… Którą mama parę lat temu wyrzuciła przy porządkach. Na zawsze będziesz w moim sercu, piękna pomarańczowa kaseto 🙁
    Pozdrawia studentka angielskiego i duńskiego!

  9. Rozpoczęcie nauki języka angielskiego? W zasadzie od kiedy pamiętam przewijał się on przez moje dzieciństwo. Mając starszego brata, który codziennie wręcz masakrował kasety z Królikiem Bugsem, nauczyłam się wielu rzeczy wraz z nim. Potem nastąpiła nauka języka w przedszkolu, szkole, aż po technikum i studia. Teraz już nie ja będę się uczyć, ale ja będę uczyć. Jestem przyszłą nauczycielką edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej i wraz ze zbliżającym się rozpoczęciem mojej „kariery”w tym zawodzie nie ukrywam, że taki elementarz byłby cudowną pomocą, wsparciem oraz dawką nowych pomysłów, które mam nadzieję, dzieci pokochają. Każda forma inspiracji i wiedzy jest wskazana w ogromnej ilości. A ten elementarz jest cudowny! Nie ukrywam, że z chęcią powitałbym go na mojej półce.

  10. Naukę zaczęłam niestety dopiero w podstawówce, ponieważ wcześniej nie miałam takiej możliwości. Nauczyciele nie zawsze pałali entuzjazmem, książki odkąd pamiętam nie były za ciekawe przez co zniechęciłam się w pierwszych latach mojej nauki. Za to dzisiaj to ja stoję po tej drugiej stronie i robię wszystko, aby zarazić uczniów od najmłodszego językiem angielskim i urozmaicam im to jak tylko mogę, aby nie stracili chęci do działania!

  11. Moim ulubionym przedmiotem szkolnym był i na zawsze pozostanie język angielski. Nauka tego przedmiotu nie sprawiała mi większych problemów zarówno w szkole podstawowej jak i w szkole średniej. Lubiałem uczyć się angielskiego ( w szczególności nauka dużej ilości słówek nie sprawiała mi większych problemów) . Zawsze dostawałem dobre oceny z tego przedmiotu. Z powodzeniem uczestniczyłem także w olimpiadach szkolnych z angielskiego. Złapałem takiego bakcyla że nawet zacząłem czytać literaturę angielską . W wolnych chwilach słuchałem także audycji radiowych (BBc , Sky News) . Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem za głosem serca. Udałem się na studia filologiczne (specjalność – nauczyciel języka angielskiego) , podczas których odbyłem praktyki w szkole podstawowej i w przedszkolu. Praktyki te utwierdziły mnie w przekonaniu , że bycie nauczycielem jest tym , co chciałbym robić na co dzień , ponieważ sprawia mi to przyjemność i ogromną satysfakcję. Praca z dziećmi daje mi wiele radości . Kocham moją pracę.

  12. Pamiętam jak dziś jak mama po powrocie z Londynu (pracowała tam pół roku) zapisała mnie na lekcje angielskiego w Domu Kultury. Był to rok 1997, a ja chodziłam do 4 klasy szkoły podstawowej. Do dziś pamiętam podręcznik „Flying Start”. Zakochałam się w tym języku od pierwszego „usłyszenia” 😉 Uwielbiałam się uczyć. W domu oglądałam bajki na Cartoon Network po angielsku bo nie było innej opcji (kablówka nie miała programów po polsku). Teraz wiem, że to było bardzo istotne dla mojej edukacji. Jak jeszcze można było się uczyć angielskiego w latach 90 skoro nie było Internetu. No cóż, na rynek wszedł cudowny magazyn Easy English. Z namiętności słuchałam kaset i do dziś pamiętam ten głos mówiący „Listen and repeat”. W szkole mało kto uczył się angielskiego, my od 5 klasy mieliśmy rosyjski. Potem w 2000 roku poszłam do gimnazjum i tam okazało się, że będę miała możliwość uczyć się mojego kochanego angielskiego. A dziś sama uczę – dzieci cudze i własne roczne bliźniaczki. Praca jest moja pasją, jestem nauczycielem od 9 lat. Uwielbiam szukać nowych metod i eksperymentować z językiem. Nasze pokolenie jest dowodem na to że nowoczesne technologie nie są niezbędne do nauki języka, a dobry podręcznik to podstawa. Dlatego chciałabym mieć książkę „Cat in The book”. Moje bliźniaczki uwielbiają książeczki:)

  13. Angielskiego zaczęłam się uczyć w drugiej klasie SP.
    Do tej pory pamiętam, jak pani z Ukrainy wpajała nam alfabet 😀

  14. Hej, jestem Marlena i swoją przygodę z językiem angielskim rozpoczęłam jakieś 18 lat temu, mając wtedy 8 lat☺️ czytając Twoja recenzje, patrząc na strony z książki, przypomniałam sobie mój pierwszy elementarz do nauki języka angielskiego, który dzieliłam że swoją siostra, był niebieski, miał mnóstwo kolorowych obrazków, dużo piosenek i bardzo lubiłam naukę z moim pierwszym elementarzem.
    Myślę, że moi uczniowie polubiliby naukę z elementarzem ‚Cat in the book’, tam jak ja polubiłam mój pierwszy elementarz mając 8 lat.☺️

  15. Ja zaczęłam uczyć się w piątej klasie szkoły podstawowej. Byłam pierwszym rocznikiem, który nie miał obowiązkowego rosyjskiego. Po angielsku rozmawiałam początkowo z mężem, potem w końcu nauczyłam się greckiego. Pobyt w Grecji zmotywowal mnie do zdania tu CPE, papierki mają w tym kraju cudowna moc, o wiele większą niż umiejętności. Teraz nauczam angielskiego moje dzieci, chodzą do greckiej szkoły, a polską robimy jako home schooling. Moja przygoda z angielskim cały czas trwa i obecnie powtarzam sobie korzystając ze świetnych podręczników opartymi na TED.

  16. Moją przygodę z językiem angielskim rozpoczęłam w Szkole Podstawowej – niestety początek był ciężki, szary i ponury, a nauka była wątpliwą przyjemnością – zawsze czułam, że to nie dla mnie, że nie mam talentu do języków, że jest za trudny, nic nie rozumiem i w ogóle:( na szczęście mam wspaniałego Brata, dzięki któremu dotrwałam do studiów:)
    a kiedy polubiłam angielski? kiedy odkryłam, że go lubię, że nie jest trudny, a wręcz fascynujący??? Kiedy sama musiałam / chciałam rozpocząć studia podyplomowe z języka angielskiego, aby zdobyć kwalifikację do nauki w przedszkolu i tak rozpoczęła się moja przygoda i poznawanie świata angielskiego, trwa od 3 lat do dziś i na pewno będzie trwała jeszcze baaaardzo długo:) poszukuje nowych inspiracji, ciekawych pomysłów, pięknych książek – takich jak ta – tworze pomoce, wymyślam piosenki i rymowanki, bo widzę jak moje dzieci chłoną i są szczęśliwe i jak codziennie pytają – Ciociu kiedy mamy angielski, co będziemy robić? To mnie pozytywnie nakręca i chce mi się chcieć:) dzięki moim dzieciom polubiłam angielki i staram się zarazić je tym lubieniem:) widzę, że to się udaje:)

  17. Moja przygoda z j.angielskim zaczęła się w IV klasie szkoły podstawowej. Przez wiele lat czułam strach przed językiem, nauka szła mi jak krew z nosa… normalnie jedna wielka massakra….!!! Każdy kolejny etap zaczynałam od okrągłego zera… polubiliśmy się dopiero w szkole średniej, kiedy to baardzo wymagająca nauczycielka wyciskała nas jak cytrynki 😉 pokochaliśmy się już podczas pracy zawodowej, która daje moc satysfakcji każdego dnia. Dzisiaj to samo przeżywa moja córka, muszę trochę poczarować, żeby dzieliła tą radość ze mną.

  18. Zaczęłam uczyć się angielskiego w klasie V szkoły podstawowej, choć wcześniej próbowałam zrozumieć piosenki Michaela Jacksona (gdzieś około 7-8 roku życia). W „Bravo” czytałam tłumaczenia piosenek, bo aż trudno w to uwierzyć, ale w dobie sprzed internetu nie było łatwo znaleźć teksty wszystkich hitów. Moim pierwszym podręcznikiem był „Flying Start” wydawnictwa Longman 🙂 Z dzieciństwa kojarzę jeszcze jakiś kurs demo ESKK, a później gazety Easy English z kasetami. A teraz wszystko jest na wyciągniecie ręki i myszki, zazdroszczę współczesnym dzieciom, które mają możliwość uczyć się angielskiego już w przedszkolu, a w domu mogą słuchać Super Simple Songs 🙂

  19. Grając w gry w sieci. Team był międzynarodowy i najłatwiej było się dogadać właśnie po angielsku. Z całej swojej edukacji szkolnej nie wyniosłem tyle nauki, co podczas naszych small talk na temat strategii.

  20. Naukę angielskiego rozpoczęłam od ogladania Ulicy Sezamkowej w polskiej telewizji… wtedy w szkołach był tylko rosyjski więc nauka angielskiego była tak ciekawa i wciagająca aż przywiodła mnie do Irlandii gdzie mieszkam od dwunastu lat.
    Nie bede pisać ile mam lat… ale mogę ujawnić że mam troje dzieci w wieku 7, 5 i 4 lata.

  21. Przygodę z angielskim zaczęłam dopiero w szkole średniej, wcześniej chowana na bukwach i toćkach. Od razu rzucona na głęboką wodę czasów, trybów, kolokacji, licząca łan tu sri… Masakra. Kompleks tępego wiejskiego dziecka. Na szczęście miałam wspaniałą nauczycielkę, która pomagała, zachęcała doprowadziła do matury i egzaminów na studia. Teraz sama uczę angielskiego i udowadniam, że lepiej późno niż wcale.

  22. Angielski…należę do osób które stale się uczą. jestem nauczycielem najmłodszych pociech i widząc ich radość gdy wkraczam na zajęcia mobilizuje się by stale poszukiwać cos nowego. drukuję, wycinam, laminuję…i nadal poprawiam. Nie korzystam z żadnego wydawnictwa, sama opracowałam program dla dzieci, który stale wzbogacam dzięki pomocy innych 🙂 Czy jestem nawiedzonym nauczycielem??TAK tak pozytywnie i chyba się nie zmienię jeśli dane mi będzie pracować z osobami szczerymi takimi jak są dzieci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *